środa, 8 maja 2013

Od Skate-Początek


 Wstałam z samego rana mając nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze. 
 Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. Zjadłam je  błyskawicznie. Później pobiegłam do sklepu po nowy strój jeździecki. Kiedy wróciłam przyczepa stała pod domem. Pewnie mama ją tam postawiła. Weszłam do domu, pobiegłam do pokoju siostry. Jeszcze spała. Nasza matka była już w pracy, a mała jeszcze spała. Dołożyłam do walizki ubranie i pociągnęłam ją za sobą. Upadłam na schodach. Sis wstała i podbiegła do mnie.
 -Nic ci nie jest?-zapytała-Po amputacji nogi jesteś taka...
 Podniosłam się.
 -Wiem, że ciągle się przewracam, ale proszę spróbuj to tolerować.
 Chciała coś powiedzieć, ale zeszłam na dół. Włożyłam walizkę do bagażnika i podeszłam do stajni. Wzięłam Soarin'a za kantar i wsadziłam do przyczepy. Pobiegłam jeszcze na ganek po ochraniacze, siodło, czaprak, uzdę, derkę i przybory do czyszczenia.
 Wpakowałam je do pudła w przyczepie i wsiadłam za kierownicę. 
 Przycisnęłam gaz i ruszyłam do akademii. Po dwóch godzinach jazdy dojechałam. 
 Była 23:40. Co będzie jutro?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz