środa, 8 maja 2013

Od Margaret


 Wstałam o 10.00 jak zawsze ubrałam się w strój jeździecki. Zjadłam śniadanie. Poszłam do Anie. Była wyjątkowo niespokojna. Dziwne. Wyczyściłam ją i osiodłałam. Pojechałam do lasu Sherwood. W głębi lasu znajdowała się polana. Znałam ją od dzieciństwa. Anie wierciła się nie mogła ustać w miejscu.Hm.....Znajdowała się tam kłoda. Postanowiłam ją przeskoczyć. Niestety Anie się przewróciła, a ja złamałam nogę. Super! W tej samej chwili zobaczyłam wilka daleko za polaną. W tedy zrozumiałam o co jej chodziło. Próbowałam wstać ale na nic. Wilk się do nas zbliżał. Był jakieś 5 metrów od nas. Z wszystkich swoich siły wstałam i oparłam się o Anie. Wilk był jakieś 2 metry od nas. Wsiadłam na Anie i ruszyłam jak najprędzej. Wilk nas gonił. Wiedziałam, że jeśli przeskoczymy przez ogrodzenie nie złapie nas. Wszystko zależało od Anie. Przeskoczyła. Kamień spadł mi z serca. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że mam złamaną nogę. Aaaaaa. Zawołałam o pomoc. Byłam tak słaba, że zemdlałam. Dalej......nic nie pamiętam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz